Wyobraź sobie, że kilka miesięcy temu podpisałeś długoterminową umowę na transport, dostawy lub usługi budowlane. Skalkulowałeś ceny, uwzględniłeś marżę, wszystko się zgadzało. A potem wybuchła wojna na Bliskim Wschodzie i ceny paliwa wystrzeliły w górę. Twój zysk wyparował. Kontrakt, który miał być źródłem dochodu, stał się finansową pułapką. Co możesz zrobić? Czy prawo daje Ci jakiekolwiek narzędzia? Tak – i to całkiem skuteczne.
Fundamentalna zasada: umów należy dotrzymywać.
Zanim przejdziemy do możliwości zmiany umowy, warto przypomnieć punkt wyjścia. Zasada „pacta sunt servanda” (umów należy dotrzymywać) jest podstawową zasadą prawa kontraktowego. Postuluje ona niezmienność zobowiązań, uzasadniając to korzyściami płynącymi z pewności obrotu gospodarczego. Innymi słowy – co podpisałeś, tego musisz dotrzymać. Ale… nie zawsze i nie za wszelką cenę.
Czasami jednak świat staje na głowie. Wojna, pandemia, hiperinflacja, nagłe załamanie łańcuchów dostaw – to zdarzenia, które potrafią zmienić zyskowny kontrakt w finansową trumnę. Gdyby prawo trzymało się sztywno zapisów umowy w takich sytuacjach, doprowadziłoby to do fali bankructw niezawinionych przez przedsiębiorców. Dlatego ustawodawca przewidział kilka mechanizmów ochronnych.
Narzędzie pierwsze – klauzula rebus sic stantibus – prawny wentyl bezpieczeństwa.
Pierwszym instrumentem prawnym, który po spełnieniu określonych przesłanek łagodzi rygoryzm zasady „pacta sunt servanda” jest klauzula „rebus sic stantibus”, opisana w art. 357¹ k.c. Regulacja wprowadza mechanizm, dzięki któremu sąd może modyfikować treść stosunku zobowiązaniowego adekwatnie do zmieniających się stosunków społeczno-gospodarczych w sytuacjach nadzwyczajnych. Nadrzędnym celem klauzuli rebus sic stantibus jest bowiem ochrona stron stosunku, które zawierając umowę nie brały pod uwagę nadzwyczajnych okoliczności/zdarzeń, które miały istotne znaczenie dla jej postanowień.
Kiedy można z niej skorzystać? Cztery kluczowe przesłanki
Nie każdy wzrost cen paliwa uprawnia do żądania zmiany umowy. Prawo wymaga spełnienia łącznie kilku warunków:
Nadzwyczajna zmiana stosunków
Pierwszą przesłanką jest nadzwyczajna zmiana stosunków, czyli okoliczność, której strony nie przewidziały w chwili zawarcia umowy. Nadzwyczajna zmiana stosunków to zmiana spowodowana niezwykłymi okolicznościami, które są rzadkie, wyjątkowe lub niezwykłe.
Nadzwyczajna zmiana stosunków może, ale nie musi zostać spowodowana nadzwyczajną przyczyną, np. głęboki kryzys gospodarczy, hiperinflacja, wojna, strajki powszechne, zasadnicze i znaczące zmiany na rynku międzynarodowym i krajowym, klęska żywiołowa lub gwałtowny spadek podaży/popytu i związana z nim zmiana cen towaru/usługi.
Wojna na Bliskim Wschodzie i wywołany nią skokowy wzrost cen paliwa jak najbardziej wpisuje się w tę definicję.
Powszechny charakter zmiany
Zmiana stosunków powinna odnosić się do zmiany w zakresie stosunków społecznych, dotyczącej większej grupy podmiotów, a w szczególności zmiany warunków gospodarczych o charakterze powszechnym i niezależnym od stron, wykraczające poza typowe ryzyko gospodarcze.
Globalny wzrost cen ropy naftowej spowodowany konfliktem zbrojnym spełnia ten warunek – dotyka całych branż, a nie tylko jednego przedsiębiorcy.
Nadmierna trudność lub rażąca strata
Strona, która zawarła umowę, nadal ma możliwość wykonania umowy, ale jest to niezwykle trudne albo grozi poniesieniem straty przekraczającej typowe ryzyko gospodarcze.
Zmiana stosunków musi pociągać dla stron umowy na tyle istotne konsekwencje, że żaden racjonalny podmiot wiedząc o mającej nastąpić zmianie nie zawarłby kontraktu.
Nieprzewidywalność
Strony nie przewidywały w chwili zawarcia umowy owej nadzwyczajnej sytuacji i jej wpływu na zachwianie równowagi kontraktowej. Innymi słowy – przy zachowaniu należytej staranności sytuacja ta była nieprzewidywalna.
Co może zrobić sąd?
Jeśli wszystkie przesłanki są spełnione, sąd, wydając orzeczenie, może:
• oznaczyć sposób wykonania zobowiązania z umowy odmiennie niż strony określiły to w jej treści,
• odmiennie oznaczyć wysokość świadczenia niż strony to przewidziały w umowie.
Wydając orzeczenie, sąd powinien rozważyć interesy stron oraz zasady współżycia społecznego i rozstrzygnąć o sposobie i zakresie ingerencji w umowę, doprowadzając do przywrócenia równowagi kontraktowej pomiędzy stronami.
Rozwiązanie umowy jest opcją ostateczną i powinno być stosowane wyjątkowo.
Narzędzie drugie: Wynagrodzenie ryczałtowe a zmiana stosunków – art. 632 k.c.
Szczególna sytuacja dotyczy umów, w których strony ustaliły wynagrodzenie ryczałtowe – czyli z góry określoną, stałą kwotę za wykonanie dzieła lub robót budowlanych. Dotyczy to bardzo często umów budowlanych, transportowych czy usługowych.
Zasada: ryczałt jest sztywny
W orzecznictwie Sądu Najwyższego wielokrotnie podkreślano, że strony, decydując się na przyjęcie formy wynagrodzenia ryczałtowego, muszą liczyć się z jej bezwzględnym i sztywnym charakterem, który zgodnie z art. 632 § 1 k.c. polega na tym, że przyjmujący zamówienie nie może żądać podwyższenia wynagrodzenia, chociażby w czasie zawarcia umowy nie można było przewidzieć rozmiaru lub kosztu prac.
W przypadku wynagrodzenia ryczałtowego ryzyko powstania straty związanej z nieprzewidzianym wzrostem rozmiaru robót budowlanych, wzrostu cen wyrobów budowlanych lub kosztów prac wpływających na wysokość wynagrodzenia obciąża wykonawcę.
Brzmi surowo? Tak – ale ustawodawca przewidział wyjątek.
Wyjątek: rażąca strata otwiera drogę do sądu
Jeżeli jednak wskutek zmiany stosunków, której nie można było przewidzieć, wykonanie dzieła groziłoby przyjmującemu zamówienie rażącą stratą, sąd może podwyższyć ryczałt lub rozwiązać umowę.
Jedynie sąd – w wyjątkowych okolicznościach – może podwyższyć ryczałt lub rozwiązać umowę. Co istotne, dopuszczalność podwyższenia ryczałtu czy rozwiązania umowy z przyczyn niezależnych od stron umowy przewidziana w art. 632 § 2 k.c. dotyczy jednak tak znacznej zmiany stosunków, która prowadziłaby do dalece niekorzystnych konsekwencji dla wykonawcy, pozbawiających go w zasadzie umówionego wynagrodzenia, a nawet poniesienia rażącej straty.
Związek z art. 357¹ k.c.
Warto podkreślić, że wykonawca może powołać się na wynikającą z art. 629 i art. 632 § 2 k.c. klauzulę tzw. nadzwyczajnej zmiany stosunków (rebus sic stantibus). Oba przepisy wzajemnie się uzupełniają – art. 632 § 2 k.c. jest przepisem szczególnym wobec ogólnej klauzuli z art. 357¹ k.c. i stosuje się go przede wszystkim do umów o dzieło oraz – w drodze analogii – do umów o roboty budowlane.
Narzędzie trzecie: Niewypłacalność kontrahenta – art. 458 k.c.
Wzrost cen paliwa może doprowadzić nie tylko do strat po stronie wykonawcy, ale też do poważnych problemów finansowych kontrahenta – zamawiającego, odbiorcy usług czy partnera handlowego. Co wtedy?
Treść przepisu
Jeżeli dłużnik stał się niewypłacalny albo jeżeli wskutek okoliczności, za które ponosi odpowiedzialność, zabezpieczenie wierzytelności uległo znacznemu zmniejszeniu, wierzyciel może żądać spełnienia świadczenia bez względu na zastrzeżony termin.
Mówiąc prościej: jeśli Twój kontrahent staje się niewypłacalny, nie musisz czekać do umówionego terminu płatności. Możesz żądać natychmiastowego spełnienia świadczenia.
Czym jest niewypłacalność?
Niewypłacalność dłużnika oznacza, że majątek, który on posiada, nie wystarcza na pokrycie jego długów i to niezależnie od tego, w jaki sposób dojdzie do stwierdzenia niewypłacalności dłużnika. Powód zaistnienia stanu niewypłacalności nie jest istotny; inaczej jest w przypadku zmniejszenia się zabezpieczenia wierzytelności – tu przyczyna musi tkwić w osobie lub działalności dłużnika, który za taki stan musi ponosić odpowiedzialność.
Ważne ograniczenie
Przepis art. 458 k.c. jako wprowadzający wyjątek od zasady pacta sunt servanda, nie może być wykorzystywany na korzyść którejkolwiek ze stron, a nadto nie może być interpretowany rozszerzająco.
Narzędzie czwarte: Prawo wstrzymania świadczenia – art. 490 k.c.
To przepis, który może okazać się szczególnie przydatny dla firm zobowiązanych do świadczenia jako pierwsze – np. dostawców, wykonawców czy przewoźników.
Treść przepisu
Jeżeli jedna ze stron obowiązana jest spełnić świadczenie wzajemne wcześniej, a spełnienie świadczenia przez drugą stronę jest wątpliwe ze względu na jej stan majątkowy, strona zobowiązana do wcześniejszego świadczenia może powstrzymać się z jego spełnieniem, dopóki druga strona nie zaofiaruje świadczenia wzajemnego lub nie da zabezpieczenia.
Uprawnienia powyższe nie przysługują stronie, która w chwili zawarcia umowy wiedziała o złym stanie majątkowym drugiej strony.
Czym jest „zły stan majątkowy”?
Kluczowe jest to, że pojęcie złego stanu majątkowego jest szersze niż pojęcie niewypłacalności. Istotne jest wystąpienie takiego stanu majątku dłużnika, który sprawi, że powstanie wątpliwość, czy dłużnik będzie mógł spełnić konkretne świadczenie wzajemne.
Powszechnie przyjmuje się, że „zły stan majątkowy” nie dotyczy wyłącznie świadczeń pieniężnych, lecz również świadczeń niepieniężnych. Wskazuje się, że terminu tego nie należy utożsamiać z pojęciem niewypłacalności, bowiem jest od niego zakresowo szerszy.
Różnego rodzaju czynniki mogą decydować o złym stanie majątkowym, np. prowadzona przez dłużnika działalność gospodarcza zaczęła przynosić straty, doszło do znacznego zmniejszenia zasobów pieniężnych dłużnika, dłużnik nie jest w stanie zaspokoić wszystkich swoich wierzycieli, wszelkie inne okoliczności odnoszące się do majątku dłużnika, bez względu na czas ich wystąpienia – bądź istniejące już w chwili zawarcia umowy, bądź powstałe później. Przy czym nie jest konieczne, by wszystkie te czynniki wystąpiły równocześnie.
Jak skorzystać z tego prawa w praktyce?
W praktyce daje to przedsiębiorcy możliwość wstrzymania dostawy do czasu, aż kontrahent ureguluje całą cenę lub w inny sposób zabezpieczy roszczenie. Aby skorzystać z tej możliwości, przedsiębiorca powinien najpierw wezwać kontrahenta do zapłaty z góry lub przedstawienia stosownego zabezpieczenia (np. gwarancji bankowej czy ubezpieczeniowej), pod rygorem wstrzymania danego świadczenia.
Najnowsze orzecznictwo Sądu Najwyższego
Dla wykazania przesłanki istnienia „wątpliwości ze względu na stan majątkowy kontrahenta” nie jest konieczna pełna i kompletna analiza sytuacji majątkowej dłużnika zobowiązanego do spełnienia świadczenia wzajemnego. SN zaznaczył, że z reguły jest to trudne, gdyż kontrahent nie może zatrudnić biegłego i zlecić mu analizy ksiąg rachunkowych drugiej strony. Ponadto, czynności te wymagałyby czasu, którego często może po prostu brakować. W konsekwencji można przyjąć, że wstrzymanie się przez wykonawcę ze świadczeniem może być zasadne nawet mimo braku ścisłej analizy księgowej – wystarczy, że zamawiający dopuszcza się opóźnienia w płatnościach i nie reaguje na wezwania wykonawcy.
Ważna pułapka
Możliwość skorzystania z uprawnienia do wstrzymania świadczenia na podstawie art. 490 k.c. nie przysługuje jednak przedsiębiorcy, który w chwili zawarcia umowy wiedział o złym stanie majątkowym swego kontrahenta. Polski ustawodawca przyjął bowiem, że jeśli strona, pomimo posiadania wiedzy o złej kondycji kontrahenta, zawarła z nim umowę, to świadomie podjęła ryzyko nieotrzymania świadczenia wzajemnego i powinna co najmniej ponieść ryzyko niewypłacalności drugiej strony.
Jak te cztery narzędzia współdziałają ze sobą?
Poniższa tabela pokazuje, kiedy sięgnąć po które narzędzie:
Sytuacja → Właściwy przepis
Umowa z wynagrodzeniem zmiennym, nadzwyczajny wzrost kosztów → Art. 357¹ k.c.
Umowa z wynagrodzeniem ryczałtowym, grożąca rażącą stratą → Art. 632 § 2 k.c.
Kontrahent stał się niewypłacalny – chcę żądać zapłaty teraz → Art. 458 k.c.
Mam świadczyć jako pierwszy, ale kontrahent ma problemy finansowe → Art. 490 k.c.
Ważna pułapka: nie możesz działać jednostronnie!
To jeden z najczęstszych błędów przedsiębiorców. Żaden z powyższych przepisów nie daje Ci uprawnienia do samodzielnej zmiany cennika czy warunków umowy. Dopóki nie masz prawomocnego wyroku (lub ugody), obowiązują stawki z umowy.
Jednostronne podniesienie ceny bez porozumienia z drugą stroną jest bezskuteczne i może zostać potraktowane jako niewykonanie umowy.
Wyjątkiem jest art. 490 k.c. – tu masz prawo wstrzymać swoje świadczenie, ale musisz to zrobić prawidłowo: pisemnie, z powołaniem się na przepis i z wezwaniem do złożenia zabezpieczenia.
Krok pierwszy: renegocjacje, nie sąd
Zanim zdecydujesz się na drogę sądową, warto podjąć próbę polubownego rozwiązania sporu. Strony powinny poszukiwać kompromisu same, renegocjując w dobrej wierze postanowienia umowy. Nasze życie bardzo się zmieniło i równie poważna zmiana czeka wiele kontraktów.
Kwestia sądowego rozwiązania sprawy zachodzi w zasadzie tylko wtedy, kiedy strony stosunku pozostają w sporze. Możliwe jest uwzględnienie nadzwyczajnej zmiany stosunków bez udziału sądu – wówczas odbywa się to na drodze renegocjacji postanowień umowy bezpośrednio pomiędzy stronami.
Omawiane instrumenty prawne można skutecznie wykorzystać jako argument wzmacniający pozycję i skuteczność żądań w toku renegocjacji umowy.
Droga sądowa – co warto wiedzieć?
Jeśli renegocjacje zawiodą, pozostaje sąd lub arbitraż.
Należy jednak pamiętać o tym, że pozew o ukształtowanie stosunku prawnego opartego na nadzwyczajnej zmianie stosunków musi zostać wniesiony przed wygaśnięciem zobowiązania. Ponadto na klauzulę rebus sic stantibus nie może powoływać się strona, która popadła w zwłokę przy wykonaniu umowy.
Sprawdź najpierw swoją umowę!
Zanim zdecydujemy się na drogę postępowania sądowego w celu uzyskania zmiany sposobu lub wysokości świadczenia bądź rozwiązania zawartej już umowy, wcześniej przeanalizujmy treść samej umowy, w celu stwierdzenia czy z niej samej nie wynika możliwość powyższych modyfikacji.
Wiele umów zawiera bowiem klauzule waloryzacyjne lub klauzule przeglądowe, które automatycznie lub półautomatycznie pozwalają na dostosowanie wynagrodzenia do zmienionych warunków rynkowych.
Klauzula waloryzacyjna działa automatycznie (lub prawie automatycznie) na podstawie zapisu w umowie – strony same ustaliły, że cena rośnie np. o wskaźnik inflacji. Klauzula rebus sic stantibus wchodzi do gry, gdy w umowie nie ma waloryzacji lub gdy okazała się ona niewystarczająca.
Podsumowanie – plan działania w 5 krokach
Przeanalizuj umowę – sprawdź, czy zawiera klauzule waloryzacyjne lub przeglądowe.
Oceń skalę strat – czy wzrost cen paliwa rzeczywiście grozi Ci rażącą stratą, czy mieści się w zwykłym ryzyku kontraktowym?
Skontaktuj się z prawnikiem – ocena przesłanek klauzuli rebus sic stantibus wymaga indywidualnej analizy.
Zaproponuj renegocjacje – pisemnie, z powołaniem się na nadzwyczajną zmianę stosunków.
Rozważ arbitraż lub sąd – jeśli kontrahent odmawia rozmów, masz narzędzia prawne, by dochodzić swoich praw.
Nagły wzrost cen paliwa wywołany wojną na Bliskim Wschodzie to sytuacja, której nikt nie mógł w pełni przewidzieć. Polskie prawo cywilne daje przedsiębiorcom realne narzędzia, by nie musieli ponosić całego ciężaru takich zdarzeń samotnie. Kluczem jest jednak działanie szybko, rozważnie i – najlepiej – z pomocą doświadczonego prawnika.